|
Strona 1 z 11
Zamieszczony poniżej tekst, stanowi fragment "Informatora o nielegalnych i antypaństwowych organizacjach działających w Polsce w latach 1944-1956”. Publikacja ta opracowana przez pracowników aparatu bezpieczeństwa PRL, wydana została w limitowanej serii w 1964 roku. W 1993 roku natomiast, lubelskie wydawnictwo "Retro” wydało ją jako reprint.
MINISTERSTWO SPRAW WEWNĘTRZNYCH BIURO "C"
Tajne!
INFORMATOR O NIELEGALNYCH ANTYPAŃSTWOWYCH ORGANIZACJACH l BANDACH ZBROJNYCH DZIAŁAJĄCYCH W POLSCE LUDOWEJ W LATACH 1944-1956
WARSZAWA — 1964 ROK Wydawnictwo RETRO LUBLIN 1993
OD WYDAWCY Zwycięscy utrwalacze władzy "ludowej", zrzeszeni w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, postanowili około 1962 roku uwiecznić swoje dzieło - krwawą rozprawę z powojennym powstaniem narodowym, podjętym przez społeczeństwo przeciwko okupacji sowieckiej. W tym celu wydali polecenie sporządzenia niniejszego "INFORMATORA o nielegalnych antypaństwowych organizacjach i bandach zbrojnych działających w Polsce Ludowej w latach 1944-1956". Prace nad Informatorem zakończono w 1964 roku.
Tak oto powstała wielka nekropolia polskiego zrywu wolnościowego z lat 1944-1956, gigantyczne vademecum, przewodnik po wszystkich lub prawie wszystkich organizacjach podziemnych i oddziałach zbrojnych, jakie stanęły do walki z sowiecką okupacją. U źródeł tej encyklopedii legła buta i zaślepienie zwycięzców, polskich sowieciarzy - katów dziesiątków tysięcy Polaków, których przedtem okupanci sowieccy i niemieccy nie zdołali wystrzelać w Katyniach, wymordować w obozach koncentracyjnych i łagrach. Po kilkunastu latach zapragnęli utrwalić dla potomnych swoją heroiczną walkę z własnym narodem.
Stworzenie tej encyklopedii wymagało ogromnej pracy, toteż w ówczesnym MSW powołano specjalny zespół, mający zgromadzić i uporządkować materiał informacyjny, jakim były rozproszone po powiatowych i wojewódzkich archiwach SB, dokumenty terroru ubecko-enka-wudowskiego.
Jakie to dokumenty? Były to meldunki z obław i pacyfikacji, okresowe sprawozdania z walk z podziemiem, wyciągi z akt procesowych dziesiątków tysięcy skazanych na śmierć lub więzienie, archiwa organizacji i oddziałów zbrojnych przechwycone podczas aresztowań, a także niedostępne do dziś, tzw. teczki operacyjne. Co, poza wspomnianą pychą zwycięzców, kierowało inspiratorami Informatora? Tak mówią o tym w swoim "Wstępie":
"Uważamy, że niniejszy Informator będzie pomocny w pracy zawodowej, w szkoleniu młodej kadry pracowników Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej oraz dla historyków zajmujących się okresem walk o utrwalanie władzy ludowej w Polsce."
Tak więc Informator miał być swoistym donosem i podręcznikiem operacyjnym. Miał informować funkcjonariuszy SB, kto kim był po wojnie. Kto podnosił rękę na władzę ludową. Miał uczyć metod walki z obecną i przyszłą opozycją. A także służyć pomocą historykom w tworzeniu nowych pomników chwały dla utrwalaczy władzy "ludowej". Informator został sporządzony w mikroskopijnym, nieznanym bliżej nakładzie. O elitarności tej encyklopedii świadczy choćby to, że każdy egzemplarz posiadał odciśnięte na sztywnej okładce ostrzeżenie-instrukcję: "Tajne!" Na każdym widniał jego numer porządkowy! A więc pełna kontrola nad każdym egzemplarzem. Żadnych przecieków w niepowołane ręce. Do użytku tylko dla wybranych z wybranych "utrwalaczy".
Ta monstrualna nekropolia rejestruje setki organizacji konspiracyjnych oraz oddziałów zbrojnych, ich strukturę organizacyjną i terytorialną, obsady personalne, itp. Swym ogromem wymknęła się nawet intencjom samych jej inspiratorów i autorów. Jest bowiem udokumentowanym potwierdzeniem faktu, iż w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie mieliśmy formalne powstanie narodowe, zdławione w morzu krwi i cierpień setek tysięcy jego uczestników. Do takiego spostrzeżenia musi dojść każdy czytelnik Informatora. Nie mogli oprzeć się podobnej ocenie nawet ówcześni utrwalacze, o umysłach wysterylizowanych z refleksji nad powojennym dramatem polskiego narodu.
Informator dokumentuje również, jak w tej walce i oporze następowała wymiana pokoleń: w latach 1945-1956 zawiązało się około 300 tajnych organizacji młodzieżowych, w większości młodzieży szkól średnich. Wszystkie zostały rozbite, ich przywódcy i członkowie lądowali w więzieniach. Młodzieżowy ruch oporu z tamtych lat, to jeszcze jeden, zupełnie dotąd nie znany społeczeństwu, heroiczny rozdział wałki i oporu, tym razem w wykonaniu ówczesnych wspaniałych "smarkaczy". Były ich tysiące!
Informator przeleżał w annałach MSW jako jedna z tajemnic "Resortu". Dziś, po 30 latach - jakby bezpański, a przy tym wielce wstydliwy. Tamto MSW z lat 1962-64 przestało istnieć. Obecnemu - przyznać się do dziedzictwa swoich poprzedników, a tym samym do Informatora - także nie bardzo wypada.
Miał więc spoczywać w archiwach przez następne 30 lat? Wydawnictwo Retro, które "weszło w posiadanie" tego dokumentu, postanowiło dopomóc mu w jego ponownych, rzeczywistych narodzinach. Zwrócić go społeczeństwu — prawowitemu właścicielowi. A zwłaszcza - tysiącom uwiecznionych w Informatorze bojowników o wolność i niezawisłość Polski. Ich rodzinom. Ich kolegom. Ich Pamięci.
Wydajemy Informator w całości, włącznie z rozdziałami o ukraińskich i poniemieckich oddziałach i organizacjach: one także zajęły niebagatelne miejsce w tym "krajobrazie po bitwie".
Wszędzie tam, gdzie w oryginale mówi się o "bandzie" a mówi się tak zawsze o każdym oddziale podziemnym - tam słowo "banda" zastępujemy słowem "oddział". Ta zmiana nieco narusza oszczerczą frazeologię oryginału, jego egzotykę, jednak uznaliśmy, że zachowane w kilkuset powtórzeniach słowo "banda", wystawiałoby cierpliwość współczesnego czytelnika na zbyt ciężką i niepotrzebną próbę.
Dla ilustracji obowiązującej w całym Informatorze frazeologii, zachowujemy pełne brzmienie tytułu, spisu treści, wstępu, a także ogólne charakterystyki głównych organizacji konspiracyjnych. Dokonaliśmy w tych ostatnich kilku nieznacznych skrótów - rezygnując ze szczególnie kłamliwych zdań i fragmentów, zgodnych z ówczesną poststalinowską frazeologią. Merytorycznie uszczerbek to żaden, w zamian za to - oszczędność na cierpliwości czytelnika oraz - papierze... W szeregu przypadków występowała w oryginale tekstu Informatora rozbieżność w zapisie nazwisk lub pseudonimów w stosunku do ich brzmienia w indeksie. Mogło to być wynikiem błędów korektorskich. Rozbieżności korygowaliśmy w ten sposób, że zapis w tekście uznawaliśmy za prawidłowy, zaś w indeksie błędny.
Odrębną sprawą są tu indeksy. Ten encyklopedyczny materiał sprawiał autorom Informatora zrozumiałe trudności. Byli w miarę dokładni gdzieś do połowy indeksu. Dalej zdarza się im coraz więcej pominięć; pod koniec prawie co piąte nazwisko, miejscowość lub pseudonim były pominięte w indeksie. Uzupełniliśmy je w naszym wydaniu.
I ostatnia kwestia, to pytanie o dokładność Informatora. Czy wymienia wszystkie organizacje i oddziały? Z pewnością nie wszystkie. Dla przykładu: nie wymienia młodzieżowej organizacji z Hrubieszowa pod nazwą Polska Młodzież Walcząca, a dowodzonej przez J. Wachowskiego (m.in. 3 wyroki po 8 lat więzienia). Ile takich "białych plam" mamy w skali całego Informatora? Ile oddziałów zbrojnych nie znalazło się w Informatorze? A organizacje i oddziały, które nigdy nie zostały wykryte? Do tego dochodzą pomyłki w nazwiskach, imionach i pseudonimach. W Informatorze aż gęsto od "NIM". Setki tych "NN" zostały rozpoznane w ciągu następnych trzech dziesięcioleci, zwłaszcza w latach ostatnich, kiedy już takie poszukiwania nie grożą szykanami.
Te luki tylko w niewielkim stopniu pomniejszają wartość dokumentalną Informatora. Jeszcze przez wiele lat pozostanie on niezastąpioną panoramą polskiego "krajobrazu po bitwie".
Henryk Pająk
|